poniedziałek, 23 września 2013

Mój najlepszy i tym samym najgorszy pierwszy raz....czyli jak to wszystko się zaczęło.

     Pewnie widząc tego bloga ,albo notkę zastanawiacie się: "Co to jest?", "Po co komuś coś takiego?", albo "Dlaczego to w ogóle to jest?"
Już odpowiadam...Co to jest? Jest, a raczej mam plan, aby był jedyny w swoim rodzaju blog...O mojej historii i dość niecodziennym zainteresowaniu. Narkotykach. Chcę opisać tutaj kilkanaście historii i przeżyć. Pokaże wam prawdziwą prawdę o tym wszystkim...na swoim przykładzie udowodnię, że to co mówią na ten temat w TV to totalna ściema. Na tym blogu poruszę również luźno temat narkotyków,ale to w swoim czasie.

    Dobra, a więc...Zacznijmy od początku. Kim ja właściwie jestem? Dla innych ludzi jestem zwykłym, nic nieznaczącym chłopakiem. Dla bliskich-Delikatnie mówiąc, Ćpunem. (Jeśli twierdzisz ,że ćpun i narkoman [swoją drogą to dwa osobne pojęcia....nie mylcie ich] to najgorsze warstwy społeczne, które powinno się wybić, to już na wstępie zaznaczam, że możesz śmiało wyjść z tego bloga. )
Jestem osobą, której pasją było siedzieć na haju gdzieś w lesie. Nie ukrywam, bywało tak.

     Zastanawiacie się pewnie, ile ja mam lat? Jak się nazywam? Dlaczego popadłem w narkotyki?
Już odpowiadam....Nazywam się....No właśnie, jak ja się nazywam? Nie powiem wam mojego prawdziwego imienia, bynajmniej nie teraz, chcę pozostać anonimowy. Na potrzeby tego bloga nazwę się Marek. Podoba mi się to imię. Jeśli chodzi o resztę imion....Też będą zmienione, ich prawdziwe imiona ani razu nie pojawią się w tekście.

   Mieszkam w Gdańsku. Ile mam lat? Też się nie dowiecie. Jestem uczniem...LO,gimnazjum ,a może technikum? Nie powiem...bynajmniej nie teraz. Dlaczego popadłem w narkotyki? Szczerze mówiąc, to bywało ostro...ale nigdy nie wszedłem w to tak, aby tego nie kontrolować. Byłem uzależniony? Co najwyżej psychicznie. Dlaczego piszę "byłem", a nie "jestem"?  Nie biorę od stycznia 2013. Dlaczego? Dowiecie się zapewne w następnych historiach.

Dobra...Tyle wstępu. Przejdźmy do konkretów. Tytuł notki jednak zobowiązuje.

   Było to chyba jakoś na początku wakacji 2012, nie pamiętam dokładnie. Razem z kilkoma znajomymi poszliśmy rekreacyjnie do lasu. Tam miała czekać na nas reszta. Kupiliśmy kilka litrów napoju i udaliśmy się na miejsce.

    Miejscówa ta jest do teraz odwiedzana przez miejscowych melanżowiczów i ludzi spragnionych wrażeń....W skrócie o nim: Jedno z największych wzniesień na osiedlu, aby tam się dostać trzeba przejść dość spory kawałek przez las. Gdy już dojdziemy na miejsce, znajdziemy tam dziurę na ognisko i kilka miejsc gdzie można posiedzieć. Miejsce w pełni obudowane, nie widać i nie słychać nic.

    Gdy pojawiliśmy się tam, ujrzałem dość dziwny widok.  Oj, Nie pomyślałem co się święci...Doszliśmy w sam środek "imprezy" zakrapianej alkoholem  i pewnymi specyfikami, wtedy jeszcze nie specjalnie dla mnie znanymi. Usiadłem sobie na kanapie i zacząłem rozmowę z innymi osobami. Nagle ktoś podał mi butelkę położoną poziomo, ze zgiętą szyjką. (Ot taka typowa kaczuszka.) Zapytałem się "Co to jest?" ... "Dar bogów, zapal to zobaczysz...", odpowiedział ktoś siedzący obok mnie. Nie ukrywam, nie chciałem próbować, ale byłem ciekaw dlaczego wszyscy mają takie dobre, a zarazem sztuczne humory. Znajomy powiedział, że on odpali i zostawi mi resztkę na spróbowanie.  Zgodziłem się.

    Przytknąłem usta do butelki...głębszy wdech i...kaszel. //Spodziewaliście się pewnie, że teraz napiszę jak to cudnie odpłynąłem w przeciągu 20 sekund. Niestety, To kolejny mit, żaden narkotyk nie działa tak szybko// Dym był na tyle ostry, a zarazem słodki, że moja płuca nie wytrzymały. Nie jest to porównywalne w żaden sposób do dymu papierosowego.
Spróbowałem po raz drugi....głębszy wdech...bardzo przyjemny. Ktoś powiedział, abym potrzymał chwilkę w płucach i wypuścił...Jak nakazali, tak zrobiłem. Podałem butelkę następnej osobie. Stwierdziłem, że wcale nie jest tak wesoło jak sobie to wyobrażałem. Po prostu, nic się ze mną nie działo...kompletnie.
Pomyślałem, że trudno, może to na mnie nie działa. (Oj, jak bardzo się wtedy myliłem...) Zacząłem sobie rozmawiać z ludźmi. Butelka się obraca w towarzystwie, ja patrzę się bezmyślnie w ognisko popijając soczek.

     Po około 15 minutach wstałem z kanapy, aby pójść do "stolika" (wielki kamień) i wziąć sobie kolejną porcje napoju. Idę spokojnie i nagle zrobiło mi się gorąco w uszach. (Nie,nie piłem tam żadnego alkoholu) Idę dalej i....Zakręciło mi się w głowie, nie jakoś mocno. Uczucie porównywalne do zbyt szybkiego wstania rano z łóżka. Wziąłem sobie soczek i wracam. Czuję się tak jakoś dziwnie. Niby nie jest mi gorąco, ale mam wrażenie, że rozpala mnie od środka.
    Potknąłem się i upadł mi plastikowy kubek z napojem. Wszystko się rozlało. Nie wiem jak to się stało, ale strasznie mnie to rozbawiło...Dostałem ataku śmiechu, nie mogłem przestać. Wydawało mi się ,że ten kubeczek na swój sposób śmieje się razem ze mną. Ktoś z ludzi wtedy powiedział: "I widzisz? Działa!"
W nieznanym mi dotychczas uczuciu doszedłem do kanapy.

     Nie ukrywam, było to bardzo ciekawe. Nie mogłem się na niczym na długi skupić, miałem milion myśli na minutę. Niczym się nie przejmowałem. Z wszystkiego miałem się ochotę śmiać. Miałem wrażenie, że wszyscy ludzie tutaj zebrani są moją rodziną, każdy mnie kocha i szanuje. Ktoś znowu podał butelkę w moją stronę, tym razem cybuch był załadowany magiczną rośliną po brzegi, mogłem sam odpalić. (Dla niewtajemniczonych, cybuch to "miejsce", w którym trzyma się roślinkę podczas spalania)

     Wziąłem zapalniczkę...przytknąłem usta do butelki...podpaliłem....wziąłem największy wdech jaki tylko dałem radę. Ten dym był już na tyle dla mnie przyjemny, że nie chciałem go wypuszczać z płuc. Po chwili jednak wypuściłem...myślałem, że ten dym będzie taki szarawo-niebieskawy, jak to jest w przypadku papierosów. Ten dym jednak ku mojemu lekkiemu zdziwieniu był biały....Dokładnie tak, jak kartka papieru.

     Po kolejnych 5 minutach stan w jakim byłem wcześniej pogłębił się o jakieś 300%
Było mi gorąco, nie mogłem dobrze utrzymać równowagi, ze wszystkiego się śmiałem. Dosłownie. Po chwili oczy zaczęły mi delikatnie łzawić. Pożyczyłem lusterko od koleżanki, chęcią zobaczenia moich źrenic. Oczy były strasznie czerwone i tak jakby napuchnięte. Źrenice miałem wielkości szpilek...ledwo dostrzegalne.

    Siedząc tak w błogim relaksie stałem się strasznie głodny. Poszedłem więc do "stolika", aby wziąć sobie kiełbasę i upiec na ognisku. Byłem bardzo głodny, więc zabrałem dwie.
Nabiłem je na patyk i siedząc na ziemi, bezmyślnie patrzę się w ognisko. Miałem wrażenie, jakby ono żyło własnym życiem i tańczyło specjalnie dla mnie. Po kilku minutach zdjąłem kiełbaski z kija i zacząłem jeść. Były one dla mnie tak dziwnie pyszne, że nawet przypalone cząstki zjadłem bez narzekania. Dosłownie wciągnąłem w siebie dwie kiełbaski...Tak szybko to ja jeszcze nigdy nie jadłem. Ale nadal było mi mało...Wziąłem sobie jeszcze jedną. Ktoś powiedział do mnie: "Nie jedz tyle, jak faza Ci zejdzie to będziesz umierał." Nie zrozumiałem o co jej chodziło...Umierać? Dlaczego? Śmiejąc się z niej pod nosem opiekałem sobie kiełbaskę....Zjadłem ją równie szybko co poprzednie.

     Ku mojemu wielkiemu smutkowi, stan w jakim się znajdowałem zaczął powoli opadać. "Zejście" trwało około 10 minut. Po tym czasie stwierdziłem, że to co właśnie przeżyłem było świetne, ale jednak nielegalne i "złe"...ponieważ większość naszego społeczeństwa tak uważa. Powiedziałem sobie w myślach, że kiedyś jeszcze tego spróbuje.

Zrobiło się dość późno, więc pożegnałem się i w dobrym humorze wróciłem do domu.


     Myślę, że to co napisałem wyżej, spodobało się wam. Nie pamiętam dokładnie całej tej sytuacji i tego stanu, ale starałem przypomnieć sobie jak najwięcej. Swoją drogą, jeśli kogoś interesuje kwestia kropek i przecinków...Nie zwracam szczególnej uwagi na to, ponieważ można mnie zrozumieć. Jeśli gdzieś zabraknie przecinka...Przepraszam, mój błąd...Jestem tylko człowiekiem.


8 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy blog. Tez to przezylam. Minusem jest to ze nie mualsm praktycznie nic do jedzenia. Chcialbys opowiedziec mi jeszcze o twoich hmm "zdarzeniach"

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło wiedzieć ,że komuś się to podoba. Wkrótce opowiem kilkunastu innych specyfikach,także wystarczy czekać. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Dodaj do gadżetów zakładkę do zaobserwowania... z chęcią to zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. kiedy będzie 2?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyczekuj spokojnie na dwójkę, pojawi się za kilka dni. Muszę zebrać materiał i dużo wolnego czasu. Pisanie takiej historii zajmuje mi kilka godzin. Nie jestem w stanie odpowiedzieć Ci, kiedy to zrobię. Bądź ciepliwy/a. Bless!

    OdpowiedzUsuń